Wybrane Działy w Sklepie THC-THC:

- NOWOŚCI - Sprawdź Co Nowego w Sklepie

- PROMOCJE - Kup Nasiona w Niskiej Cenie

- BESTSELLERY - Kultowe Nasiona Marihuany

- POLECAMY - Polecane Nasiona Marihuany

Są już nowe odmiany od Zambeza Seeds

poniedziałek, 24 Sierpień 2015

Są już w naszej ofercie nasion marihuany nowe odmiany konopi producenta tych nasion czyli Zambezy Seeds. Jesteśmy wyłącznym dystrybutorem na terenie Polski nasion konopi tego producenta. Dostaniesz je tylko u nas.

Nowych odmian jest sporo, tak że zapraszamy do naszego sklepu.

W ofercie są między innymi:

AK-47 XL Automatic Feminizowane Jest to genetyka oparta o genialną odmianę Ak Passion.

Amnesia Haze XL Automatic Feminizowane Coś nowego w ofercie Zambezy ale bardzo dobrego, zdecydowanie wysoka półka. Polecamy.

White Widow XL Automatic Feminizowane Taki ulepszony White Widow z Autofloweringiem.

Jack the Ripper Automatic Feminizowane Genetyka oparta o odmianę Jack Herer.

Są to tylko nieliczne odmiany konopi które wprowadziła na rynek Zambeza Seeds, mamy je wszystkie na stronie naszego sklepu z nasionami konopi.

Zapraszamy do Pewnych Zakupów!

Tagi: , , , , , | Kategoria: Aktualności, Nasiona Marihuany | Komentarzy: 2 »

Trzech studentów opowiada sobie o wrażeniach z Sylwestra

poniedziałek, 24 Sierpień 2015

Tagi: , , , | Kategoria: Aktualności, Humor z THC | Brak komentarzy »

Nowy polski ptak – duża zielona papuga – która też lubi nasiona konopi

poniedziałek, 24 Sierpień 2015

Papugi jak wiemy kochają nasiona konopi to zdecydowanie ich przysmak. Zresztą nie tylko ich innych ptaków też. Ta zielona papuga wkrótce może być u nas, inwazja jest tylko kwestią czasu. W ostatnich latach do UE sprowadzono z Afryki i Indii ponad 100 tys. aleksandrett obrożnych – zielonych papug, które bardzo szybko adaptują się w nowym środowisku. Wiele uciekło, tworząc na wolności dzikie stada. Papugi żyją już w stu europejskich miastach. Według ornitologów z Polski niedługo staną się nowym elementem polskiego krajobrazu. – Właściwie to tylko czekamy na inwazję – mówi prof. Piotr Tryjanowski.



Aleksandretta obrożna (Fot. Wikimedia)

Aleksandretta obrożna to gatunek średniej wielkości. Licząc z 25-centymetrowym ogonem rośnie do 50 cm. Zielono opierzona, z czerwonym dziobem, inteligentna. Łatwo się oswaja i chętnie uczy się naśladować brzmienie różnych dźwięków. Dlatego jest tak popularna.

Do Europy aleksandretty sprowadza się od ok. 40 lat. z Afryki i Indii, gdzie żyją w środowisku naturalnym. Szacuje się, że w latach 1996-2002 do krajów UE sprowadzono aż 137 tys. zielonych papug.

Z powodu nieuwagi lub niefrasobliwości ludzi ptaki zaczęły się wymykać na wolność. Obecnie żyją już w 35 krajach na pięciu kontynentach, a w samej Europie ich populacje można spotkać w ponad stu miastach. Najwięcej w Wielkiej Brytanii (kilka lat temu wielkość populacji szacowano na 10-20 tys. osobników), Belgii (8,5 tys.), Holandii i Niemczech (po 5,5 tys.).

Aleksandretty nie brakuje też w Grecji, Słowenii, Turcji czy Izraelu.

Doświadczenia z zachodu i południa Europy pokazują, że papugi na wolności świetnie się adaptują. Są wszystkożerne. Szybko odkryły, do czego służą karmniki (wypierając z nich bogatki i modraszki) i dobrze znoszą mrozy. Dlatego według naukowców z Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego (UP) w Poznaniu papugi skolonizują także Polskę. Już widywano je u nas na wolności – w ubiegłym roku w Kielcach. Sprzyja im ocieplenie i coraz łagodniejsze, krótsze zimy.

Dziuple drążą w izolacjach budynków

- Mówi się, że do minus 20 st. dają radę! Proszę zwrócić uwagę, że w miastach jest cieplej, są rury grzewcze. Potencjał dla papug zatem jest. Jesteśmy w ciekawej z naukowego punktu widzenia sytuacji. Już czekamy na inwazję, a nie tylko będziemy badać skutki post factum – mówi dyrektor instytutu prof. Piotr Tryjanowski.

Ornitolodzy zwracają uwagę, że aleksandretty są dziuplakami, a jednocześnie trzymają się blisko człowieka i często żyją w okolicach, gdzie brakuje starych drzew i dziupli. Drążą więc otwory w izolacjach budynków, stając się utrapieniem administratorów i właścicieli domów w wielu europejskich miastach.

Tam, gdzie występują naturalnie, uważane są za jedne z większych ptasich szkodników. W Indiach niszczą zasiewy i plantacje słoneczników czy daktylowców. – Na Wyspach Brytyjskich dają się we znaki na tyle, że prawnie zezwolono tam tępić papugi w miejscach, gdzie mogą wyrządzać szkody lub powodować zagrożenie – mówi prof. Tryjanowski.

Zagrożenie wiąże się m.in. z tym, że aleksandretty mogą być nosicielami bakterii wywołujących (także u ludzi) ornitozę, czyli ostrą chorobę zakaźną układu oddechowego, i pierwotniaków wywołujących kryptosporydiozę (chorobę układu pokarmowego). Przenoszą też wirusa wywołującego u drobiu chorobę Newcastle. Jej atak oznacza utratę całej hodowli.

Na razie szukamy ich w polskim internecie

Zielone papugi powodują też problemy ekologiczne, gdyż w poszukiwaniu miejsc do lęgów konkurują z gatunkami europejskimi, np. dzięciołami, szpakami i kowalikami. Wygrywają jako większe i silniejsze, ale też dlatego, że rozpoczynają lęgi w lutym, zajmując dziuple ptakom, które rozmnażają się nieco później. Na razie nieznane są metody zapobiegania inwazji lub jej ograniczania. Naturalnych wrogów w Europie papuga ma nie więcej niż inne gatunki. Dotychczasowe europejskie doświadczenia z aleksandrettą są tak trudne, że papuga trafiła na listę stu najbardziej uciążliwych gatunków inwazyjnych.

Dynamikę inwazji i jej konsekwencje obserwują ornitolodzy z różnych krajów w ramach innego programu – ParrotNet EU Cost Action.

Dołączył do nich poznański Instytut Zoologii. – Na razie przede wszystkim monitorujemy internet, bo w Polsce było kilkanaście obserwacji według Komisji Faunistycznej – mówi ornitolog z UP. W jego ocenie świadomość problemu w zasadzie nie istnieje, nawet wśród zawodowców. – Dopiero rozpoczynamy akcję informacyjną – dodaje.

Prof. Tryjanowski chce też sprawdzać, jak postrzegane są w Polsce papugi. – Czy w miejscach, gdzie ekspansji jeszcze nie ma, postrzeganie papug jest korzystniejsze: bo ładne, kolorowe i nie robią problemów. Bo tam, gdzie jest ich za wiele, opinie społeczne są już raczej na nie – komentuje.

źródło: wyborcza.pl

Tagi: , , , | Kategoria: Aktualności | Brak komentarzy »

Matka chłopca leczonego marihuaną: gdybym siedziała cicho, mój syn mógłby być poddawany terapii nielegalnie

sobota, 22 Sierpień 2015

– Sama nie wiem, czy to co robię, to odwaga, czy głupota. Gdybym siedziała cicho, dziś mój syn byłby w gronie ludzi poddawanych terapii nielegalnie – mówi w rozmowie z portalem Kulisy24.com Dorota Gudaniec. Matka 6-letniego Maxa cierpiącego z powodu lekoopornej padaczki przyznaje, że jej walka o zdrowie i w miarę normalne życie dziecka wiąże się z zagrożeniem, z którym nie muszą się liczyć inni korzystający z leczniczej marihuany w Polsce. – Jeśli sięgnę po nielegalne środki, do mnie pierwszej zapuka CBŚ – dodaje.


Dorota Gudaniec z synem Maxem (fot. PAP/M.Obara)

Historię Maxa cała Polska usłyszała po raz kolejny pod koniec lipca. Gdy okazało się, że jego lekarz, neurolog dr Marek Bachański, zdaniem Centrum Zdrowia Dziecka nie dopełnił formalności. I dlatego zalecana przez niego terapia leczniczą marihuaną, której poddawany był sześciolatek, została zawieszona.
Lekarz nie może stosować eksperymentalnego leczenia w przypadkach padaczki lekoopornej, gdyż – jak twierdzi Centrum – nie konsultował się w tej sprawie ze szpitalną komisją etyki. Bachański twierdzi, że dyrekcja placówki – czyli jego pracodawcy – nie mają racji. I dodał w specjalnym oświadczeniu, że jako lekarz nie ma sobie nic do zarzucenia.
Został jednak zmuszony do milczenia. W tej chwili jest na urlopie.
A Max został bez leków. O które desperacko walczy teraz jego matka.
Wie pani, że dla niektórych jest pani ujaraną matką-wariatką?
Dorota Gudaniec: To, co ja czuję, to wybuchowa mieszanka frustracji, złości, żalu, poczucia niesprawiedliwości, rozgoryczenia. Bo mamy lek, mamy specyfik, który mojemu dziecku przywraca zdrowie i ten lek się nam odbiera.
Mogę uchodzić za histeryczkę. Ale, szczerze mówiąc, nie interesuje mnie to. Niczego się nie boję, nie wstydzę, bo niczego nigdy nie koloryzowałam. Nasza rzeczywistość jest wystarczająco brutalna.
Jak wygląda dzisiaj, przy temperaturze dochodzącej do 40 st. C?
Izolujemy Maxa od upałów. Zainstalowaliśmy w domu klimatyzator. Mamy wiatraki. Pomieszczenie jest zaciemnione tak, żeby światło nie docierało. Ale mimo tego Max jest apatyczny, przybity. Co chwilę ma jakiś atak. Nie wygląda to dobrze.
Czyli do Centrum Zdrowia Dziecka raczej w najbliższych dniach nie przyjedziecie? Nie zastosujecie się do zaleceń pracujących tam lekarzy?
W piątek była u nas karetka pogotowia. Jutro przyjedzie do nas dr Bachański. Ma urlop, ale przyjedzie obejrzeć Maxa. Poza tym mamy swoich pediatrów. Wyjść – nigdzie nie wyjdziemy. Nie będę narażała zdrowia i życia mojego dziecka i fundowała mu kilkugodzinnej podróży ze Stanowic pod Oławą, gdzie mieszkamy, do Warszawy. Chwilowo jesteśmy w domu uziemieni.
Bez leczniczej marihuany.
Właśnie.
A może kiedy pojawicie się w Warszawie, okaże się, że leczenie będzie kontynuowane.
Centrum Zdrowia Dziecka twierdzi, że nie można mówić o kontynuacji leczenia, bo cały proces był nielegalny. Chcą byśmy przyjechali z Maxem, bo zaproponować nam mogą nowy eksperyment medyczny. I jak tylko spadnie temperatura do Warszawy przyjedziemy. Ale nie wiem, czy chcę po raz kolejny poddawać dziecko eksperymentom. Dziecko, u którego od 11 miesięcy stosowana jest przynosząca skutki terapia.
Naprawdę wierzy pani w to, że prezydent Duda usiądzie z panią do stołu i zacznie rozmowę o leczniczej marihuanie, a w zasadzie o leczeniu pani syna?
Gdybym nie miała nadziei, nie nagrywałabym apelu.
Tymczasem filmik na YouTube z pani apelem obejrzano już prawie 25 tysięcy razy.
Mam nadzieję, że prezydent Duda też go widział. Chyba nikt inny nie może mi pomóc. Pisałam przecież do premier Ewy Kopacz, prosiłam o wysłuchanie obywatelskie. Ale robiłam to jeszcze wtedy, gdy mieliśmy leki, były one zabezpieczone, a ja – jako społecznica – walczyłam o to, by sytuacja była ujednolicona dla wszystkich pacjentów.
Dzisiaj moja sytuacja się zmieniła.
Max przestał być leczony.
A w związku z tym tylko ktoś na samej górze, na szczycie, może zrobić porządek i nam pomóc. Dziś już nie chodzi o to, by legalizować marihuanę leczniczą. Bo to jest proces, to się dzieje, świadomość polityków się zmienia. Apel do prezydenta był dlatego, że my dzisiaj jesteśmy bez leku, w sytuacji, w której musimy dokonywać jakiś dziwnych zabiegów.
To znaczy?
Podawanie kilku buteleczek olejku CBD (olej konopny – red.) na raz, żeby legalnie uzyskać stężenie THC (tetrahydrokannabinol, czyli główna substancja aktywna zawarta w konopiach – red.). Ale niedługo nie damy rady tego udźwignąć finansowo.
Jaki pani ma wybór?
Są dwie możliwości. Albo mój syn będzie miał zapewnione leczenie legalnie, albo będę musiała skorzystać ze ścieżki nielegalnej. A tego nie chcę robić, bo nie jestem skłonna do łamania prawa. Ale jeszcze bardziej nie jestem skłonna ryzykować życiem dziecka.
Używa pani stwierdzenia, że Maxowi grozi śmierć. Skutki niestosowania terapii leczniczą marihuaną zagrażają jego życiu?
Tak. Pierwsze efekty już widzimy. Upały spowodowały regres w chorobie. Przykre dolegliwości wróciły. Żeby ratować Maxa, musieliśmy mu dać wielokrotną dawkę cannabisu. Nie ma takiego leku neurologicznego, a w tym przypadku marihuana jest dla nas lekiem neurologicznym, który można odciąć z dnia na dzień. W przypadku mojego dziecka tak się stało.
A gdy podawaliście mu leczniczą marihuanę, jak było?
Z kilkuset napadów dziennie zostało kilkanaście w miesiącu. Max zaczął się rozwijać, rozpoznawać twarze, reagować na głosy bliskich. Śmiać się w głos. Siadał. Jadł posiłki rozgniecione widelcem. A dziś, odstawiony od leku, nie był w stanie tego zjeść. Musiałam wrócić do podawania mu papek. Nie dał rady rozgryźć gotowanej marchewki.
Dziś znów ma swój świat, nie uśmiecha się. Jest wyalienowany.
W internecie opublikowałam nagranie stanu, w jakim Max był w piątek. Jeśli ten stan, dla ludzi odpowiedzialnych za służbę zdrowia, nie jest stanem zagrażającym zdrowiu i życiu, to ja już nie wiem, jakich argumentów używać.
Sam olej konopny nie daje rady?
Z olejków, legalnie kupowanych, uzyskujemy THC.
Jak?
W każdym olejku, który można kupić jako suplement diety, jest dopuszczalna w Polsce zawartość THC na poziomie 0,2 proc. Od wczoraj mój syn dostał sześć buteleczek, z których każda kosztuje 500 złotych. Dobowa kuracja – 3 tysiące.
Ale w jakiej formie pani syn to przyjmuje? Pije?
Dzisiaj robiłam eksperyment. Jednej dziennikarce dałam do spróbowania odrobinę olejku. I bardzo długo nie mogła dojść do siebie, po jego smakowych efektach.
Tego dorosły nie jest w stanie przyjąć, a co dopiero dziecko. A na pewno nie w takiej ilości, która może mu pomóc.
To jak?
Mieszamy to z masłem kakaowym, a potem podajemy w formie czopków. Kilka razy dziennie.
Czyli domowa fabryka leku dla syna.
Masło kakaowe, surowe, nierafinowane, kupujemy w internecie. W kąpieli wodnej rozpuszczamy 4 ml oleju CBD i 10 ml masła kakaowego. Wychodzi z tego 14 czopków o zawartości 65 mg CBD na porcję. I już.
I takie czopki są w stanie wyeliminować ataki padaczki?
Nie, to tak nie działa. Dzięki nim minimalizujemy jedynie częstotliwość ataków, które od ubiegłego tygodnia się nasiliły.
Wykorzystując środek, który mieliśmy w zapasie, i olej konopny – spowodowaliśmy, że Max nie trafił do szpitala, choć pogotowie, jak mówiłam, już raz musieliśmy wezwać. Sytuacja się ustabilizowała i w tej chwili próbujemy podtrzymać tylko stężenie THC w jego organizmie.
Problem w tym, że nie mamy wystarczających zasobów, by podtrzymywać to na takim samym poziomie. Dlatego napady wracają.
Przed kryzysem Max miał kilka, czasami kilkanaście lżejszych napadów padaczki w miesiącu. Teraz ma ich ok. 20–30 dziennie. W ubiegły piątek miał ich ponad 200.
Co pani robi, gdy u syna rozpoczyna się taki atak?
Dbam o prawidłowe ułożenie ciała, o drożność dróg oddechowych, o to, aby gdzieś się nie uderzył. Uruchamiam koncentrator tlenu. A po napadzie tulę, całuję i przepraszam za to, że nie mogę mu pomóc. Czasami razem płaczemy.
Macie jeszcze pieniądze na olej konopny?
Lecimy na kartach kredytowych. Sytuacja jest całkowicie patologiczna. Bo albo niebawem okradnę bank i będę legalnie pozyskiwała te drobiny THC, które są Maxowi do życia potrzebne, albo nielegalnie zacznę je pozyskiwać. W jednym i drugim przypadku będę narażona na kontakt z wymiarem sprawiedliwości.
To sytuacja, która przygniata.
Ile to w ogóle kosztuje?
Terapia cannabisem kosztuje nas około 5 tysięcy złotych miesięcznie. I tak mamy sytuację dość dobrą, bo mój mąż jest przedsiębiorcą i jakieś pieniądze zarabia. Ale to, co zarobi, idzie na spłatę kart kredytowych.
I tak w kółko.
Centrum Zdrowia Dziecka jakoś reaguje na pani aktywność medialną?
Nie robi nic. Odebraliśmy tylko list, który był odpowiedzią na naszą skargę. Napisano w nim, że żaden lekarz bez obecności dziecka nie może wystawić recepty, na której nam zależy.
A wy nie pojedziecie, bo upał. Jak konkretnie nazywają się środki, które Max dostawał?
Bediol i Bedrocan. Oba sprowadzane z Holandii w drodze importu docelowego.
To o nie walczycie?
Tak.
Miała pani o sprawie powiadomić prokuraturę. I co?
Cały czas to rozważam. Ale też cały czas mam nadzieję, że ktoś w końcu pójdzie po rozum do głowy i tę patową sytuację rozstrzygnie na korzyść chorych. Dzieci. Jeżeli nie – moje dziecko naprawdę będzie zagrożone. To nie jest tak, że ja dramatyzuję.
Wiem, że prokuraturę o całej sytuacji poinformował poseł Rozenek. Powiadomił także CBA.
Ma pani żal do całego CZD?
Nie mam pretensji do całego Centrum Zdrowia Dziecka. Mam pretensje do dyrekcji, dr Małgorzaty Syczewskiej i prof. Kotulskiej-Jóźwiak. To one za ten stan rzeczy są odpowiedzialne.
CZD nie ma wpływu na pogodę. Ale ta pogoda ma wpływ na stan Maxa. Działanie CZD spowodowało, że nie mam czym syna ratować. A to już jest zagrożenie życia.
Centrum Zdrowia Dziecka wzięło was z zaskoczenia? Czy dostawaliście sygnały, że leczenie Maxa stoi pod znakiem zapytania?
Mieliśmy sygnały o tym, że coś się dzieje miesiąc wcześniej. W zasadzie już w czerwcu doktor dostał zakaz wystawiania wniosków i powinniśmy się czuć zagrożeni.
Ale w głowie nam się nie mieściło, że sprawa nie zostanie rozwiązana w krótkim czasie. Tymczasem ostracyzm, ta obstrukcja mentalna ze strony CZD – to coś, czego się nie spodziewaliśmy.
Dyrektor placówki nie pozwała pani jeszcze za zniesławienie? Nie szczędzi pani ostrych słów pod jej adresem. Oskarża o „nieludzkie traktowanie” podopiecznych.
Bardzo chętnie stanę przed sądem i obronię każdą swoją tezę. Mam powtórzyć to, co myślę? Oskarżam panią Syczewską o narażenie zdrowia mojego syna, a być może, w konsekwencji, nawet jego życia. Niech mnie pozywa. Ma do tego prawo. Ale ja walczę o konstytucyjne prawo do życia mojego dziecka.
Użyła pani kiedyś określenia „proceduralne umieranie”. Rozumiem, że tak nazywa pani sytuację, która fundowana jest Maxowi?
To odpowiedź na to, co mówi Ministerstwo Zdrowia i wielu polityków twierdzących, że skoro w Polsce istnieje procedura importu docelowego, to znaczy, że wszystko jest w porządku. Otóż nie jest, bo procedura jest prawie nie do spełnienia. Najpierw należy znaleźć lekarza, który wystawi wniosek. Ten musi być podpisany przez konsultanta krajowego. Potem przez Ministerstwo Zdrowia. Po zdobyciu wszystkich podpisów czeka się na sprowadzenie leku od 6 do 8 tygodni. Często to trwa dłużej. Ogólnie, kiedy o tym myślę, cisną mi się tylko dwa słowa: absurd i hipokryzja!
Bo dr Bachański, lekarz, który wykonywał tę procedurę, został oskarżony o nielegalną terapię?
Bo procedury pozwalają na to, żeby człowiek umarł. Te same procedury nie pozwalają na to, by ratować mu życie. I to jest właśnie proceduralne umieranie.
Na poważnie myślicie o tym, jak nielegalnie zdobyć środki do leczenia syna?
Myślimy. Dla mnie priorytetem jest życie mojego dziecka. Chyba dla każdej matki jest wartością nadrzędną. Jestem gotowa zmierzyć się z prawem, jeśli to miałoby uratować jego życie.
Łamane są moje prawa, prawa mojego dziecka. Są wręcz deptane. W obliczu takiego stanu rzeczy, ja także byłabym w stanie działać wbrew zasadom.
Ale wierzę, że nie będę musiała tego robić, bo nie jestem rewolucjonistą i anarchistką.
Czego się pani boi najbardziej? Że wszystko, co dzięki leczniczej marihuanie udało wam się wypracować, zostanie zaprzepaszczone?
Tego też. Max zachorował, gdy miał 7 miesięcy. Przez 5 lat jego życia robiliśmy wszystko, co zalecali nam lekarze. Zastosowaliśmy wszystkie dostępne terapie farmakologiczne, byliśmy na diecie ketogennej. Używaliśmy suplementów. Max miał masaże, był poddawany bioenergoterapii. A skończyło się tak, że mój syn przez 4 tygodnie był w śpiączce farmakologicznej. Zresztą sama śpiączka nie byłaby taka straszna, bo to jedna z metod leczenia padaczki. Jak nie można mózgu wyciszyć, to się go usypia, by potem było lepiej.
To co takiego się stało, że śpiączka jest dla pani traumą?
W czasie jej trwania Max zaliczył sepsę, zakrzepicę żyły głębokiej, zapalenie osierdzia, zapalenie wyrostka sutkowatego piramidy kości skroniowej. Na samym OIOM-ie podano mu 13 antybiotyków, w tym antybiotyki hematologiczne. On nie miał prawa tego przeżyć.
Na szczęście przeżył.
Dzięki jakiemuś cudowi. A teraz to wszystko, co wywalczyliśmy, może być zniweczone. Stan Maxa sprzed roku może wrócić. Pani się pyta, czy się boję. Oczywiście, to największy lęk, bo o życie dziecka.
Mam wrażenie, że sprawa jest opisywana jako taka prywatna wojenka pani z Centrum Zdrowia Dziecka. Gdzie reszta rodziców dzieci poddawanych terapii leczniczą marihuaną?
Doktor Bachański miał 9 pacjentów, z czego 7 przystąpiło do terapii cannabisem. Z tej siódemki tylko czworo było na imporcie docelowym, bo części pacjentów wystarczy olej konopny, legalnie dostępny. Wszyscy mają ten sam problem, tylko nie wszystkim w tym samym czasie skończył się lek.
Poza tym ludzi, którzy stosują marihuanę leczniczą, są w Polsce setki, a może nawet tysiące. I ci wszyscy ludzie, w świetle prawa, są przestępcami.
Niektórzy nawet są karani. Rodzice Andrzeja Dołeckiego, szefa organizacji Wolne Konopie, zostali aresztowani za przywóz do Polski 1,2 l oleju z konopi. Ale sprawa jakby ucichła.
Tylko o mnie się słyszy.
Bo pani o problemie krzyczy. I chodzi o dziecko. To zawsze działa.
Na kogo? Oprócz mediów i internautów, nikt się sprawą nie interesuje. Żaden z urzędników nie zaproponował rozwiązania tej sprawy.
Wracając do krzyczenia – sama nie wiem, czy to odwaga, czy głupota. Gdybym siedziała cicho, dziś mój syn byłby w gronie ludzi poddawanych terapii nielegalnie.
A tak jest pani na świeczniku.
I do mnie pierwszej zapuka CBŚ.
Może jakiś polityk się nad wami pochyli. W kampanii pomoc matce podejmującej rozpaczliwe próby ratowania dziecka może się opłacać.
Nie chcę, by sprawa została upolityczniona.
Sama pani apeluje do prezydenta Dudy.
Do premier Kopacz już apelowałam. Z przyjemnością zaproszę ją do domu, niech jako lekarz zobaczy mojego syna. Razem z panem ministrem. I prezydentem. Wszyscy od prawa do lewa mogą poznać Maxa i zobaczyć, jak wygląda jego życie.
Żałuje pani, że pięć i pół roku temu pani syn został zaszczepiony tzw. superszczepionką?
Nie mogę stwierdzić, że szczepionka wywołała chorobę, bo nie mam na to dowodów naukowych. Nikt tego nie potwierdza. Mogę stwierdzić, że po niej, już po tygodniu, wystąpiły objawy padaczki. I ja to wiążę w sposób naturalny.
Jeśli doktor Bachański wam nie pomoże, nie będzie mógł wrócić do eksperymentalnej terapii leczniczą marihuaną, to kto?
Chyba nikt. Lekarze mówią, że nie chcą podzielić jego losu.

źródło: kulisy24.com

Tagi: , , , | Kategoria: Aktualności | Brak komentarzy »

Już Wkrótce Nowe Odmiany i Nowe Opakowania Zambeza Seeds

piątek, 7 Sierpień 2015

Producent nasion marihuany Zambeza Seeds którego na terenie polski jesteśmy wyłącznym dystrybutorem wprowadza całkowicie nowe odmiany w nowych opakowaniach. Będzie się działo! Genetyka Zambezy jest bardzo dobra a nowe odmiany będą wręcz wyśmienite.

Zapraszamy już wkrótce do sprawdzenia oferty!

Tagi: , , | Kategoria: Aktualności, Nasiona Marihuany | Komentarze są wyłączone

Ile marihuany trzeba spalić, aby ją przedawkować?

piątek, 7 Sierpień 2015

Wielu naukowców próbowało określić LD-50 (Dawkę śmiertelną) dla marihuany, poprzez badania na zwierzętach. Badania polegały na określeniu śmiertelnej mediany (LD-50). LD-50 jest punktem, w którym 50% badanych zwierząt umrze podczas podawania danej substancji.

Badania prowadzone na małych zwierzętach takich jak szczury, ustanowiły LD-50 THC na bardzo wysokich poziomach (około 1000mg/kg). Badania obejmujące większe zwierzęta, takie jak małpy czy psy, nie potrafiły wykazać śmiertelnej dawki nawet przy sporych dawkach – 3000mg/kg.

Śmiertelne dawki 3000mg/kg były równoznaczne z 70 kilogramowym człowiekiem, który spożył 210 g. czystego THC. Biorąc pod uwagę, że średni poziom THC w marihuanie jest na poziomie około 10%, to osoba ta musiałaby spalić 2,1kg marihuany na raz w celu osiągnięcia takiego samego poziomu THC jak w badanich jego toksyczności.

Łatwo zauważyć, że marihuana jest znacznie mniej toksyczna, niż substancje, które są legalne, takie jak aspiryna (LD-50: 200mg/kg) czy kofeina (LD-50: 192mg/kg).

Chociaż spożycie zbyt dużej ilości marihuany nie może spowodować śmierci lub trwałego kalectwa, to tymczasowa forma “przedawkowania” może objawiać następującymi objawami:

Uczucie niepokoju, paranoi i strachu
Nudności i wymioty
Halucynacje/dezorientacja
Przyspieszone bicie serca

Na szczęście “przepalenie się” jest tylko zjawiskiem przejściowym i w naturalny sposób przechodzi w ciągu kilku godzin.

źródło: faktykonopne.pl

Tagi: , , | Kategoria: Aktualności | Komentarze są wyłączone

NOWOŚCI od producenta Royal Queen Seeds

poniedziałek, 8 Czerwiec 2015

royal Queen seeds, nasiona marihuany, konopi

NOWOŚCI od producenta nasiona konopi Royal Queen Seeds w naszym sklepie.

Royal Ak Automatic Feminizowane

Royal Kush Automatic Feminizowane

Skunk XL Feminizowane

Sour Diesel Feminizowane

Zapraszamy na THC-THC.COM!!!

Tagi: , , , , , | Kategoria: Aktualności, Nasiona Marihuany | Komentarze są wyłączone

Zaskakujące efekty dekryminalizacji narkotyków w Portugalii

poniedziałek, 8 Czerwiec 2015

W 2001 roku Portugalia zdekryminalizowała wszystkie narkotyki, od marihuany do heroiny. Od tego czasu stosowanie i posiadanie niewielkich ilości narkotyków grozi jedynie grzywną lub skierowaniem na program leczenia, a nie więzieniem.

Wśród dorosłych Portugalczyków występują jedynie 3 zgony z przedawkowania na każdy milion obywateli. Porównując – w Holandii 10,2 na milion, w Wielkiej Brytanii aż 126,8 na milion. W Unii Europejskiej średnia liczba zgonów z przedawkowania wynosi 17,3 na milion.

Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomani udostępniło jeszcze lepszy obraz efektów dekryminalizacji: liczba zgonów z przedawkowania narkotyków w Portugalii jest prawie najmniejsza w Unii Europejskiej:

Ponadto, raport stwierdza, że liczba osób w Portugalii, które korzystają z “legalnych narkotyków” czyli dopalaczy jest niższa niż w innych krajach. Wydaje się to logiczne, bo skoro można zapalić jointa to po co używać substancji, które są niebezpieczne?

Depenalizacja nie przyniosła poważnych konsekwencji, które przewidywali jej przeciwnicy. “Rzeczywistość jest taka, ze sytuacja narkotykowa w Portugalii uległa znacznej poprawie w kilku kluczowych obszarach.Liczba zakażeń wirusem HIV i zgonów spowodowanych narkotykami spadła, natomiast dramatyczny wzrost liczby osób korzystających z narkotyków wcale się nie sprawdził.” – jak podaje Transform Drug Policy Institute.

źródło: faktykonopne.pl

Tagi: , , | Kategoria: Aktualności | Komentarze są wyłączone

Green House Seeds NOWOŚCI

sobota, 6 Czerwiec 2015

green house seeds, nasiona marihuany, nasiona konopi, sklep

Nowe nasiona marihuany producenta nasion konopi Green House Seeds w naszym sklepie.

Damn Sour Feminizowane

Diamond Girl Feminizowane

Zapraszamy do Pewnych Zakupów!

Tagi: , , , , | Kategoria: Aktualności, Nasiona Marihuany | Komentarze są wyłączone

Czy marihuana może być lekiem na bóle głowy i migreny?

sobota, 6 Czerwiec 2015

Niedawne badania wykonane przez Headache Center w Cleveland Clinic Neurological Institute w Cleveland wykazały, że marihuana ma potencjalne działanie terapeutyczne leczeniu bólów głowy, w tym migreny.

Niektórzy naukowcy badali, czy marihuana może pomóc w bólach głowy i migrenach już od 1840 roku, jednak kiedy w XX wieku została zdelegalizowana, rozwój badań znacznie zwolnił.

Mamy nadzieję, że ta publikacja będzie iskrą zapalną dla nowych badań nad marihuaną. Osoby cierpiące na migreny, bóle głowy i klastrowy ból głowy zasługują na leczenie, które nie tylko jest efektywne, ale też pozbawione skutków ubocznych.

“Przegląd 38 opublikowanych prób klinicznych, oceniających efektywność kannabinoidów w leczeniu bólu głowy wykazały, że w 71% przypadków miały one efekty uśmierzające ból, a w 29% nie.” powiedział autor badań – Eric P. Baron z leveland Clinic Department of Neurology.

“Niedobór kannabinoidów jest możliwą przyczyną migreny i innych przewlekłych zaburzeń bólowych, w tym przewlekłe migreny i bóle głowy,” powiedział Eric P. Baron.

Jeśli już wiesz, że marihuana może łagodzić bóle głowy i migreny, to nie bój się powiedzieć tego lekarzowi. To może być ważna informacja dla niego, i dla pacjentów, którym może pomóc.

źródło: faktykonopne.pl

Tagi: , , , | Kategoria: Aktualności | Komentarze są wyłączone


Newsy THC | Informacje o Cannabis | Hasz Blog | Jamajka Portal | Cannabis Newsy | News SeedBay | Forum Rasta


najlepsze nasiona marihuany, odmiany
Ta witryna wykorzystuje pliki cookies. Nasza polityka cookies tutaj.